Witaj, nieznajomy! [ Zarejestruj się | Zaloguj sięrss  |  tw

Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich w Zakopanem

Zakopane i turyści – ponure refleksje o zeszłym roku

Opis

Refleksje na temat turystów pod Giewontem, bawiących w Zakopanem i okolicach można snuć w tonie raczej złowieszczym. Media Internetowe i nie tylko Internetowe nie pozostawiają złudzeń – nie jest dobrze. Co prawda pojawiają się akcenty, które rzucają iskierkę nadziei w tej materii ale to tylko iskierka, która tonie w ogniu negatywów. Mimo to zaserwujmy ów pozytywny wątek a propos frekwencji turystów w „naszych” Tatrach.

23 sierpnia w PolskaLokalna.pl można było przeczytać : „Turystyczne oblężenie Tatr i Zakopanego. Tłumy na Tatrzańskich szlakach, zapełnione pensjonaty i zatłoczone Krupówki (…). W Tatrach panują bardzo dobre warunki turystyczne. Od kilku dni pogoda zachęca do wyjścia na górskie szlaki. Pod Giewontem tworzy się sznur oczekujących na wejście”. Na szczycie panował taki ruch, że wolontariusze TPNu musieli nad nim zapanować przez odpowiednią organizacje. Nie mniejszy ruch miał miejsce nieco niżej nad poziomem morza a mianowicie na Krupówkach. Punkty gastronomiczne pękały w szwach lecz utarg w porównaniu z rokiem ubiegłym kiepski, niższy o całe 30 procent.

Właściciele kwater prywatnych lub pensjonatów na Podhalu także podówczas nie narzekali, podreperowali budżet nadszarpnięty gorszymi okresami turystycznymi. Lipiec nie rozpieszczał pogodą, więc turyści którzy mimo to odważyli się przyjechać ostro negocjowali ceny. PKL też odrabiała straty na Kasprowym w drugiej połowie sierpnia 2010. W kolejce do kolei czekało się nawet ponad pięć godzin, mimo że pieszo podróż na szczyt to ok. dwie godziny. I tu kończą się optymistyczne akcenty a propos turystów w Tatrach i Zakopanem 2010 roku, bowiem na innych łamach można było przeczytać –

Pod koniec zeszłego roku do Zakopiańczyków zaczęła docierać smutna prawda dotycząca gości zza wschodniej granicy. Moda na Zakopane dla owych turystów traci swoją moc a świadczy o tym frekwencja Rosjan i Ukrinców pod Giewontem w okresie świąt Bożego Narodzenia. Miało ich być o około 20 procent mniej niż przed rokiem podług szacunku branży turystycznej. Między zimowymi feriami a okresem świąt panuje w biznesie turystycznym na tatrzańskiej ziemi luka, tą właśnie lukę można było wypełnić gośćmi ze wschodu gdy oczywiście przybywali licznie i nie tylko do drogich pensjonatów i hoteli ale i pod skromne strzechy. Zresztą, ferie też wypadły blado w zeszłym roku. Skąd nabrać narciarzy skoro na jedną nowo otwartą trasę narciarską w Zakopanem przypadły dwie zamknięte – na Gubałówce i na Kotelnicy?! Nie dopisali nawet Warszawiacy.

Jednak naszemiasto.pl sygnalizuje, że moda na Zakopane traci swoją moc nie tylko dla gości zza Wschodu ale dla gości „w ogóle”. Oto spostrzeżenia z listopada zeszłego roku – „(…) Potwierdziły się czarne scenariusze sprzed wakacji. Z szacunków wynika, że obroty spadły nawet o 30 procent. Rok ten dla całego Zakopanego był jednym z najgorszych od 10 lat. Według szacunków Tatrzańskiej Izby Gospodarczej tegoroczne obroty zakopiańskich firm zmalały nawet o 30 procent (…), niektórzy mieli nawet o połowę mniejsze obroty niż w 2009 roku”.

Na wyżej opisany stan rzeczy składa się wiele elementów, od fatalnej pogody po katastrofy i dramatyczne wydarzenia nawiedzające nasz kraj jak i cały glob ( Smoleńsk, powodzie itp ). Do tego w Zakopanem nie robi się nic na tyle spektakularnego by obrócić całe to fatum wiszące nad miastem o 180 stopni. Za to mamy serial „Szpilki na Giewoncie” w ramach antyreklamy dla naszego regionu.

Wasza Agatka

ID Artykułu: brak

  

Zakopiec Patronem

Zakopiec Patronem

Zakopiec Patronem