Witaj, nieznajomy! [ Zarejestruj się | Zaloguj sięrss  |  tw

Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich w Zakopanem

Tatrzański szlak – kto pyta ten nie błądzi

Opis

Są ludzie, którzy bez względu na to, gdzie by ich nie poniosło zawsze znajdą drogę powrotną, bowiem dla nich „koniec języka za przewodnika”. Ta zasada powinna sprawdzać się na szlaku górskim, choćby w Tatrach, ale nie zawsze się sprawdza. Niektórzy wędrują w przekonaniu, że zbłądzić może każdy, tylko nie on, nawet po zmroku. Nic bardziej mylnego, zabłądzić można w każdym rejonie geograficznym, zwłaszcza w górach. Czasem po prostu dobrze spytać innego turyste o drogę, gdy sami mamy poczucie, iż tracimy orientacje w terenie a robi się coraz ciemniej. W przeciwnym razie może się stać tak :

W połowie sierpnia tego roku na szlaku z Łomnickiego Stawu do Tatrzańskiej Łomnicy w Tatrach Słowackich noc zastała dwoje Polaków. Horska Służba ruszyła na pomoc 43 letniej kobiecie i 46 letniemu mężczyźnie. Niemłodej parze, co dowodzi, że wiek nie jest miernikiem tego, kto najbardziej jest podatny w górach na błądzenie. Zostali odnalezieni, choć wyczerpani, ale cali i żywi. Akcja zakończyła się o północy.

Nawet alpiniści nie są wykluczeni z ewentualności zgubienia się w górach. W styczniu 2011 roku trzeba było sprowadzać w nocy dwóch polskich alpinistów, którzy utknęli w masywie Wielickiej Kopy po południowej stronie Tatr Wysokich. Sprawą zajeli się rzecz jasna słowaccy ratownicy – Zahranna Horska Służba ( odpowiednik naszego TOPR). Polacy zabłądzili schodząc z gór i mocno obawiali się o swoje bezpieczeństwo. Alpiniści zostali w dół sprowadzeni nad ranem, tyle że cali zmarznięci na kość.

Mniej, więcej w tym samym czasie kilkunastu ratowników TOPR poszukiwało w Tatrach 21 letniego turysty z Wrocławia, który zginął w grudniu 28. W akcji brał udział nie tylko człowiek, ale i mechanizm w postaci śmigłowca. Mężczyzna dotarł w okolice Giewontu i ślad po nim zaginął.

Rok temu w czerwcu słowaccy ratownicy uratowali mężczyznę, który zbłądził we mgle. Schodził z wierzchołka Bystrej na słowacką stronę ( kilkaset metrów od głównej grani Zachodnich Tatr). We mgle i deszczu błądził kilka godzin, doprowadzając się do pokaźnego wyczerpania. Wreszcie dotarł do górnego pasma kosodrzewiny po stronie słowackiej. Całe szczęście miał sprawną komórkę i zasięg, więc kontakt z ratownikami udało sie nawiązać.

W październiku cztery lata temu turysta zgubił się w kosówce na szlaku pomiędzy Kasprowym Wierchem a Myślenickimi Turniami. Sytuacja stała się dość dramatyczna, bowiek jak ktoś raz wlezie w te krzaki wysokogórskie, wyleźć sam raczej nie zdoła. Podówczas tegoż zajścia w górach było już sporo śniegu, więc zaginiony musiał stawiać opór nie tylko krzakom ale i płatom śniegu, do tego panował ziąb. Ratownikom jakimś cudem udało się namierzyć turystę i bezpiecznie przetransportować do Zakopanego.

Można jeszcze dorzucić do tych relacji powyższych zaserwowanych tu ku przestrodze, że na znaki też nie zawsze można liczyć idąc szlakiem, bowiem te często, gęsto są zainstalowane na drzewie, które zostało wcześniej powalone przez halny. W górach, zwłaszcza wyższych partiach panuje zwyczaj mówienia sobie dzięń dobry przy mijaniu jeden drugiego, warto wtedy dla pewności zapytać pozdrowionego czy „dobrze idziemy”.

Agatka

ID Artykułu: brak

  

Zakopiec Patronem

Zakopiec Patronem

Zakopiec Patronem