Witaj, nieznajomy! [ Zarejestruj się | Zaloguj sięrss  |  tw

Tatrzańska grota – nie sztuka wejść…

Opis

Ogólnie rzecz biorąc turyści, którzy postanowili pooglądać jaskinie na tatrzańskiej ziemi, zazwyczaj wychodzą z nich cało, tym bardziej gdy udają się do grot przeznaczonych do powszechnego użytku. Gorzej rzecz się ma z tymi pasjonatami, którzy zapragnęli zwiedzić jaskinie dla bardziej wtajemniczonych.

W tym roku mieliśmy taki oto incydent pod Giewontem z udziałem turysty, który wszedł do tatrzańskiej jaskini, jednak z wyjściem miał ewidentny problem. To był początek marca 2011 roku. 30 letni grotołaz ze Śląska, penetrował jaskinię Miętusią z pięcioosobową grupą. W pewnym momencie utknął. Towarzysze turysty powiadomili telefonicznie centrale TOPR o całym zajściu.

15 ratowników ruszyło na ratunek uwięzionemu mężczyźnie w jaskini Miętusiej w Tatrach Zachodnich. Jaskinia położona jest na zachodnim zboczu Doliny Miętusiej. Nie trudno się w niej pogubić, bowiem jej korytarze ciągną się ponad 10 kilometrów. Akcja zakończyła się sukcesem, turysta po prostu zasłabł i nie był w stanie o własnych siłach opuścić jaskini.

Dwa lata temu Tatry były świadkiem akcji poszukiwawczej grotołazów, którzy zabłądzili w jaskini Czarnej (rejon Doliny Kościeliskiej). Została odkryta w latach 60 tych ubiegłego wieku przez grotołazów wrocławskich. Jest długa na ponad 6 kilomerów i bardzo głęboka. Jaskinia Czarna nie jest dostępna dla zwykłych turystów, leży poza szlakami. Aby się do niej zbliżyć trzeba się uzbroić w całe metry lin. Dobra znajomość technik speleologicznych jest mile widziana. A już na pewno do jej otworu nie dochodzi się tak, jak do jaskini „Dziura” koło Zakopanego, do której by wejść nie jest potrzebne zezwolenie Tatrzańskiego Parku Narodowego, tylko w miare porządne buty.

Wróćmy jednak do zaginionych w Czarnej turystów. Grotołazi mieli wyjść z jaskini w godzinach rannych, gdy ten podniosły moment nie nastąpił, kolega zawiadomił TOPR. Na ratunek błądzącym pospieszyło pięciu ratowników. W rejonie otworu wyjściowego jaskini ratownicy z pokładu śmigłowca nie dostrzegli żadnych śladów, które sygnalizowałyby, iż grotołazi wyszli z opresji cali i zdrowi. Jednak koło godziny 20 tej poszkodowani wraz z ratownikami opuścili grote żywi acz lekko zestresowani.

Natomiast o prawdziwym stresie, wręcz śmiertelnie głębokim, może opowiadać, już w tej chwili swoim wnukom, 18 letni turysta, który spędził w Szczelinie Chochołowskiej ( lipiec 1975 rok rejon Doliny Kościeliskiej ) 57 godzin, czyli trzy dni i dwie noce. Szczelina Chochołowska nie jest udostępniona turystom, bowiem wbrew nazwie nie jest to ot taka sobie szczelinka w skale. Wejście do jaskini zabezpieczone było kratą, lecz jak to często w Tatrach bywa, taka krata nie stanowi przeszkody dla upartego turysty. Krzysztof nie zostawił nikomu informacji dokąd idzie, za to na całe szczęście zostawił plecak przed wejściem do jaskini, który dostrzegli ratownicy – wtedy GOPR – i odnaleźli ofiarę zajścia 200 metrów od wejścia do jaskini na skalnym występie. Był skrajnie wyczrpany lecz żywy.

Osobiście odwiedzam, jeśli rzecz idzie o tatrzańskie groty, z przyjaciółmi te jaskinie, do których łatwo wejść i z których jeszcze łatwiej wyjść. Weźmy taką „Dziurę” koło Zakopanego, jeśli w takiej grocie ktoś by się zgubił, to pobiłby z łatwością rekord głupoty.

Agatka/zakopiec.info

ID Artykułu: brak

Dzisiejsze Popularne Ogłoszenia

Zakopiec Patronem

Zakopiec Patronem

Zakopiec Patronem