Witaj, nieznajomy! [ Zarejestruj się | Zaloguj sięrss  |  tw

Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich w Zakopanem

Tatry – co tam słychać u niedźwiedzia? cz. 1

Opis

Często, gęsto o naszym „brunatniaku” z Tatr przypominamy sobie jak dojdzie pod Giewontem do jakichś incydentów z owym czworonogiem w roli głównej.W zeszłym roku takowe miały miejsce w Tatrach, więc misiek nie stracił na popularności. Niestety, incydenty o których mowa mają raczej wydźwięk negatywny, by nie rzec – dramatyczny. A tak by się chciało o miśku i innych zwierzakach nie tylko na Podhalu pisać same dobre rzeczy. No cóż, takie jest życie.

W zeszłym roku, bodaj był to maj, jeden z „brunatniaków” zoastał zastrzelony przez parkowych, bowiem strasznie zepsuł sobie opinie agresywną postawą wobec czlowieka – to go zgubiło. Pracownicy leśni pracujący w okolicy Łysej Polany nie mieli przy nim łatwego życia gdyż misiek upodobał sobie atakowanie owych. Słwackiego drwala tak poturbował, iż ten z licznymi obrażeniami wylądował w szpitalu. Doznał m.in. uszkodzenia karku, nóg oraz uszkodzeń wewnętrznych. Musiał przejść aż dwie operacje.

Niedźwiedź owego ataku na słowackich drwali dopuścił się 28 kwietnia 2010roku. Jeszcze tego dnia słowacki minister środowiska wydał na niego wyrok śmierci, tym bardziej że ten sam misiek atakował pracowników leśnych po południowej stronie Tatr. Trzeba było go odstrzelić. „Wyrok został wykonany” w miejscowości Tatrzańska Javorina w okolicy domostw, niedaleko granicy z Polską. „Brunatniak” ważył sobie prawie 160 kilo, miał około 6 lat. Dlaczego był taki agresywny? Czy pobrane próbki z ciała zastrzelonego w celach badawczych coś wykażą? Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne. Nieprzestrzeganie przez człowieka pewnych zasad dotyczących niedźwiedzi w Tatrach, jak niedożywianie owych na własną rękę – zrobiły swoje!

Smutnie też zabrzmiała notka w mediach pod koniec kwietnia 2010 roku o trzymiesięcznym niedźwiadku rozszarpanym przez orła. Strażnicy słowaccy znaleźli nieszczęśnika w Tatrach Bielskich. Ważył zaledwie 3 kilogramy i mierzył ok 60 centymetrów. Ślady orlich pazurów były widoczne na jego ciele. Uciekł, ale wykrwawił się na śmierć. Słowaccy zoolodzy nie dopuścili jednak by maluch zginął na darmo. Zwłoki brunatniaka zostały spreparowane i wystawione w muzeum słowackiego Tatrzańskiego Parku Narodowego w Tatrzańskiej Łomnicy. Ale i tego roku incydent z martwym niedźwiadkiem w roli głównej został zasygnalizowany w mediach.

„Martwy niedźwiadek znaleziony przy hotelu”. Niestety znów po słowackiej stronie Tatr. Chodzi o jeden z hoteli w Tatrzańskiej Łomnicy. Maluch, który ważył sobie przeszło cztery kilogramy, padł najprawdopodobniej ofiarą samca – partnera matki. Widać „miłosne zaloty” partnera wobec jego matki dla niedźwiadka skończyły się tragicznie. Zabitego zwierzaka znalazł gość hotelowy niedaleko kontenera z odpadkami, którymi niedźwiedzie małe i duże nie gardzą.

W tym roku nie odnotowano jeszcze – i całe szczęście – żadnych incydentów z brunatniakami w roli agresorów. Ot po prostu, gdy się w marcu wybudziły ze snu odnotowano to jako news całkiem radosny nie tylko w Tatrach. Z gawr wyszły najpierw samce wbrew zasadzie : „damy przodem”. Damy wyszły nieco później z maluchami, zostały namierzone pod koniec marca m.in. w rejonie Doliny Roztoki. Jesli mam pokusić się o szczerość, turyści aktualnie bawiący w Tatrach są bardziej niż niedźwiedziami przerażeni niemiłosiernym laniem dwszczów pod Giewontem!

ID Artykułu: brak

Zakopiec Patronem

Zakopiec Patronem

Zakopiec Patronem