Witaj, nieznajomy! [ Zarejestruj się | Zaloguj sięrss  |  tw

Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich w Zakopanem

Tatry – Barszcz Sosnowskiego, reaktywacja!

Opis

W Tatrach z ”reaktywującym się” co czerwiec Barszczem Sosnowskiego walczy się na przeróżne sposoby. Jedni ( w tym mój ojciec) próbują kosą, inni – chemią. Są też tacy, którzy po prostu przybierają postawe bierną wobec owej rośliny i żyją w myśl zasady : „jak się poparze, to najwyżej..” Osobiście skłaniam się ku ostatniej z wymienionych opcji aczkolwiek z Barszczem w istocie walczyć pod Giewontem trzeba.

Urząd Miasta Zakopane w obecnym miesiacu czerwcu ( b S zaczął parzyć już w styczniu tego roku, bowiem ów tegoroczny styczeń owocował ciepłą, sloneczną pogodą ) bije na alarm a propos Sosnowskiego i jego Barszczu – „W związku z licznymi stanowiskami niebezpiecznej rosliny jaką jest b S, występującego na terenie Zakopanego, zachodzi pilna konieczność jego zwalczania nie tylko w obrębie działek gminnych ale też na gruntach prywatnych. Toteż zwracamy się z prośbą do posiadaczy posesji zasiedlonych przez b S o jego niszczenie.” I tu zaczynają się schody – jak?

Jest pewien preparat chemiczny, który wykazuje wysoką skutecznośc w zwalczaniu barszczu S ( nie będziemy podawać nazwy producenta z oczywistych powodów ), rzecz jasna – najlepiej użyć preparatu już teraz, gdy roślina nieco odrośnie od ziemi ( 20 cm ) nie zaś, gdy ma już ze dwa metry. Czynność należy w ciągu roku kilkakrotnie powtórzyć, bowiem posypanie raz intruza produktem na pewno nie wystarczy. Zwolennicy mechanicznego podejścia do sprawy walki „z Sosnowskim i jego barszczem” muszą pamiętać, iż odcinanie ostrym szpadlem części nadziemnej rośliny od korzenia, to kwestia 5 centymetrów poniżej szyjki korzeniowej. Najważniejsza jest jednak w tej walce – jak to na każdej wojnie – konsekwencja i systematyczność. Należy jednak pamiętać o możliwościach wroga, w wypadku owej rośliny w gre wchodzą ostre poparzenia i reakcje alergiczne.

„Nasz barszczyk” uwielbia słoneczną pogodę i dużą wilgotnośc powietrza. Gdy już dojdzie do zbyt bliskiego spotkania naszej skóry z ową rośliną, to owocem takiego spotkania są występujące na naszej skórz paskudne, wielkie pęcherze jako objaw stanu zapalnego. Do tego dochodzą niegojące się rany i zapalenie spojówek, nie wspominając już o wiecznych bliznach, których nie sposób szybko sie pozbyć. Paradoksem jest w pewnym sensie fakt, iż roślina na której w czerwcu wszyscy w Tatrach wieszają przysłowiowe „psy” jest całkiem atrakcyjna – Wysoka nawet i na 4 metry, smukła, ma białe kwiatostany i pierzaste duże liście ( nieraz mają caluśki metr średnicy ).

W ciągu trzydziestu lat Barszcz Sosnowskiego, odkąd został przywieziony na Gubałówkę ze Związku Radzieckiego, jako pasza dla bydła, rozprzestrzenił się nie tylko na całe nasze miasto razem z całym Podhalem ale zaatakował spryciarz cały nasz kraj…cóż w końcu przybył zza wschodniej granicy. W Polsce co roku latem dochodzi do kilkudziesięciu przypadków poparzeń. Nieszczęśni poszkodowani przez Barszcz często nie wiedzą co jest sprawcą ich cierpień bowiem niektórzy z nich ( zwlaszcz alergicy ) nie musieli nawet mieć kontaktu z ową rosliną by poniść szkody na ciele a i czasem duszy. Są nawet tacy, którzy poparzenia b S przypisują Bogu ducha w tym momencie winnej – pokrzywie. Alergicy ”dopadnięci” przez b S naprawdę cierpią. Opuchlizna, wysoka temperatura, oparzenia nawet trzeciego stopnia to najczęstrze dolegliwości. Bez lekarza i hospitalizacji nie da rady.

Gmina Zakopane od lat walczy z tą rośliną. Rok w rok wydaje na jego niszczenie na działkach gminnych ok 10 tysięcy złotych. Barszcz jednak się nie poddaje jak przystało na gościa z ZSRR. B S atakuje zakopiańskie potoki, ciągi komunikacyjne, wiele prywatnych posesji. Już w 2002 roku Rada Miasta w „Regulaminie utrzymywania czystości i porządku na terenie miasta” nałożyła na właścicieli posesji obowiazek niszczenia b S, uchylenie się od tego obowiązku kosztowało podówczas wlaściciela posesji „z barszczem” 500 zł. mandatu. Nie dość, że roślina łatwo i szybko się rozprzestrzenia, to jeszcze wypiera inne rodzime, nieszczęsne acz życzliwsze dla otoczenia rośliny. Najpilniej więc trzeba „uderzać” w kwiatostan by nie dopuszczać do rozsiewania nasion barszczu gdzie popadnie.

Tak więc, jeśli przyjdzie nam do głowy by w słoneczny, upalny dzień schronić się w cieniu olbrzymiego liścia dumnie prezentującego się na czterometrowej łodydze rośliny zwanej Barszczem Sosnowskiego przybyłej w Tatry jeszcze w latach 70 tych ubiegłego roku prosto ze Związku Radzieckiego – głęboko zastanówmy się czy warto?!

internautka

ID Artykułu: brak

Brak Tagów

  

Zakopiec Patronem

Zakopiec Patronem

Zakopiec Patronem