Witaj, nieznajomy! [ Zarejestruj się | Zaloguj się ]
|
O wynikach pisać nie ma co wszyscy już wiedzą, że nasi nie wygrali. Chciałbym nadmienić o czymś innym. Próbowaliśmy wejść na kwalifikacje dzisiaj jak normalni widzowie. Czyli kasa, bilety, przejście przez bramkę i podziwianie zawodników.
Nie było to takie proste, a wręcz na koniec uznaliśmy, że zanim wejdziemy to już będzie po wszystkiemu.
Jak było? Więc, idziemy pod Krokiew. Wszędzie barykady, zapory i mnóstwo ochrony i policji oraz straży granicznej.
Pytamy się jednego z funkcjonariuszy jak wejść bo główne wejście zatarasowane. Idźcie tam i pokazuje na około trasę poza płotkami. Przewidywany czas dotarcia do trybun z prawej 10-15 minut.
Idziemy. Podchodzimy do bramki a tutaj korek i dociskamy się do wpuszczających aby wejść. A bilety?
No chcemy bilety.
Na to pani: „To trzeba pójść do wejścia głównego i zaraz koło niego jest namiot i tam sprzedają, my tutaj nie mamy”
Kwalifikacje się już rozpoczęły. Nasi już latają nad głowami. Wracamy na około 10-15 minut.
Namiot jest jakiś z piwskiem. Tak to ten okazuje się.
Bilety zapomnij, kolejka aż głowa boli.
Więc na głos mówię szkoda kupować bo zanim dojdziemy to oni już przestaną skakać. Połowa ludzi od końca zaczęła przytakiwać i odeszli. Obserwowali zza ogrodzenia.
I słusznie.
My też pozwijaliśmy się i do domciu na dobrą kawę i fajny film.
Nie minęła chwilka jak wszyscy zaczęli wracać a Ci co stali jeszcze po bilety pewnie sobie pluli w brodę bo cwany organizator zamiast przestać sprzedawać coś, co już i tak się kończy to robił kasę – i słusznie.
A zawody, jak zawody. Nasi jak zwykle raz mówią, że już przestają skakać a po skoku, że nie zamierzają przestać.
Jakbym słyszał Roberta Mateję: „Ja wiem, nie idzie mi chyba dam sobie spokój a zaraz po serii – Nie no chyba jeszcze poskaczę.”
64 liczba wyświetleń, 1 dzisiaj