Witaj, nieznajomy! [ Zarejestruj się | Zaloguj sięrss

Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich w Zakopanem

n.p.m. wrzesień 2010

Opis

Orla Perć: cztery kilometry udręki i ekstazy
Dla jednych – ziszczenie snów o podniebnej podróży szlakiem kozic i orłów. Dla innych – nadmiernie zatłoczona pseudo-ferrata, muzealny relikt turyzmu epoki naszych prapradziadków. Dla jeszcze innych – najbardziej niebezpieczny rejon w Tatrach, „maszynka do ludzkiego mięsa”. Bez wątpienia Orla Perć jest najbardziej spektakularnym znakowanym szlakiem tatrzańskim. Nic dziwnego, że została głównym tematem wrześniowego numeru „n.p.m.”.
Prawdziwym miłośnikom gór nie trzeba tłumaczyć, gdzie znajduje się Orla Perć, ani jakie trudności czekają wszystkich, którzy na tę trudną trasę się wybierają. Według wyliczeń Tatrzańskiego Parku Narodowego w szczycie sezonu szlak ten pokonuje dziennie ponad 100 osób. 100 – to także przybliżona liczba ofiar Orlej Perci, choć ratownicy TOPR przestrzegają przed podawanymi w mediach statystykami. Tylko podczas tegorocznych wakacji w rejonie Zmarzłej Przełęczy odnaleziono ciało 17-letniegio zakopiańczyka (umowna setna ofiara Orlej Perci), a ok. 45-letnia kobieta spadła z Granatów w kierunku Buczynowej Doliny.
Na temat Orlej wylano już morze atramentu, a jednak w najnowszym numerze n.p.m. zdecydowaliśmy się jej poświęcić aż 16 stron. W artykule Sebastiana Fijaka „Sześć godzin górskiej przygody” przejdziemy od Zawratu po Krzyżne krok po kroku, ze szczególną uwagą pokonując najtrudniejsze miejsca. Na kolejnych stronach Łukasz Kaźmierczak zabierze nas niby na ten sam szlak, ale… Wraz z autorem spotkamy na Orlej bosonogiego Rosjanina, gentelmana z parasolem i kilkumiesięcznego niemowlaka. – Myślisz, że w życiu widziałeś już wszystko? Doprawdy? To idź na Orlą Perć. Spotkasz tam ludzkie wynalazki, o jakich nigdy wcześniej ci się nawet nie śniło – przekonuje autor tekstu „Widziałem Orlej cień”.
Temat Orlej Perci uzupełniają rozmowy z Janem Krzysztofem, ratownikiem TOPR o bezpieczeństwie na tym szlaku i Piotrem Mikuckim, jednym z założycieli stowarzyszenia „Orla Perć – następne stulecie”. Jej inicjatorzy postulują, by trasa stała się klasyczną via ferratą z pełnymi ubezpieczeniami i by wstęp na nią był możliwy jedynie ze specjalistycznym sprzętem. Jednak Tatrzański Park Narodowy, który jest gospodarzem tego terenu, postuluje utrzymanie status quo. Czytelnikom zostawiamy ocenę, czy to właściwe rozwiązanie.

Zachęcamy do dyskusji o Orlej Perci. To nasz wysokogórski skarb.
A ponadto we wrześniowym numerze „n.p.m.” :
Nieznane oblicza Andów – relacja z górskiego etapu 13-miesięcznej podróży po Ameryce Południowej Izabelli Sapuły i Jarosława Łączki, którzy weszli na mniej znane szczyty w Boliwii, Peru i Ekwadorze.

Na olbrzymiej połoninie – Góry Gegamskie to mało znany rejon w Armenii. A trekking po zielonych i nieznanych połoninach może być bardzo ekscytujący.
Wełniane skarpety z końca świata – Bośnia i Hercegowina wydaje się być rajem dla miłośników górskich wędrówek. Cały kraj przecinają niezliczone łańcuchy i masywy, wartko płynące strumienie należą do najczystszych w Europie, a w odciętych od świata wioskach mieszkańcy wciąż kultywują prastare tradycje. Zapraszamy w rejon Bjelašnica.

Wielkie rycerskie raczenie – Grupa Wielkiej Raczy bez wątpienia nosi znamiona syndromu Yeti. Wszyscy o niej słyszeli, ale niewielu potrafi dokładnie powiedzieć, gdzie się znajduje. Zapewne dlatego, że w świadomości społecznej Beskid Żywiecki to ni mniej, ni więcej Babia Góra i Pilsko. Warto więc wejść na Wielką Raczę, Przełęcz Przegibek i Wielką Rycerzową.

Chaszczowanie na zielonym – Jeśli chcesz odpocząć, odetchnąć od codzienności i prawdziwie się wyciszyć, to najlepiej jedź w Beskid Niski. Wśród naszych, górskich pasm ten kawałek Karpat jest liderem w kategorii „spokój i dzikość”. Tym razem polecamy szlak z Tylawy przez Pustelnię św. Jana do Dukli.

Kopiate wierchy – Jadąc drogą z Nowego Targu do Krościenka, zobaczymy na wysokości Zalewu Czorsztyńskiego niewybitny „murek” górski. Falujące pagórki grodzące jezioro nie wytrzymują konkurencji z widzianymi na horyzoncie Tatrami. Mimo to w Pieninach Spiskich można się zakochać, np. idąc od Niedzicy do Dursztyna.

Znaki pokuty i pojednania – Przełęcz Kowarska, grudniowy poranek Roku Pańskiego 1429. Pierwsze promienie słońca oświetlają oszronione świerki na zboczach Karkonoszy. Wyczerpany Lorenz z ulgą zaczyna schodzić ku rodzinnemu Schmiedebergowi. I właśnie w tym momencie czuje na szyi przerażający chłód ostrej klingi miecza. Na pamiątkę tej tragedii ustawiono pokutny krzyż. O sudeckich krzyżach pisze w swoim reportażu Grzegorz Grupiński.

ID Artykułu: brak

1,573 liczba wyświetleń, 1 dzisiaj

  

Linki Sponsorowane

Popularne Ogłoszenia Ogółem