Witaj, nieznajomy! [ Zarejestruj się | Zaloguj sięrss  |  tw

Kozica w Tatrach – reaktywacja

Opis

O kozicach niejedno już było napisane i niejedno się jeszcze napisze. Najważniejsze jednak jest to, żeby wogóle istniały w tych naszy Tatrach i miały się dobrze.

A różnie to z tym bywało na przestrzeni lat. Prawie dziesięć lat temu wiadomości o kozicach po polskiej i słowackiej stronie nie napawały optymizmem. W grudniu 2002 roku naliczono 99 kozic. Pracownicy Tatrzańskiego Parku i przewodnicy tatrzańscy zajmowali się takowym liczeniem. Niestety, choć populacja tych czworonogów nieco wzrosła, wciąż była niebezpiecznie mała. Liczenie odbywa się wspólnie ze Słowakami, bowiem dla kozic nie istnieją żadne granice, przechodzą raz na polską stronę raz na słowacką.

Aby więc się nie powielać w tym liczeniu kozic trzeba było dogadać się z sąsiadami. Kiedyś liczono kozice tylko na jesień, teraz ten zwyczaj celebrowany jest także latem. Czerwiec zeszłego roku był dla kozic łaskawy jeśli chodzi o liczenie, bo zostało naliczonych po obu stronach w  Tatrach 300 sztuk, w tym po polskiej stronie od 160 do 170 sztuk tych dostojnych osobników. Niestety, mimo że do lat 90 po polskiej stronie żyło ok 300 kozic, kilka lat później ich populacja spadała aż pięcioktotnie. Jeszcze w 2008 roku na wiosnę było tych czworonogów w naszych Tatrach tylko 100 sztuk. Można je było spotkać między innymi w rejonie Morskiego Oka,  Doliny Pięciu Stawów Polskich, masywu Czerwonych Wierchów. Oczywiście zawsze można zwalić na kłusowników, gdy pojawia się problem ze spadającą liczebnie populacją tych zwierząt, ale czy rzeczywiście kłusownicy w tej materii to całe zło? Choroby, które uprzykrzają życie kozicom w Alpach, mogą przecież dotrzeć i za naszą granice.

Kozice najlepiej czują się na halach, wysoko w górach, ponieważ klimat się zmienia w raz z nim zmieniają się granice lasu – powoli owa granica wędruje do góry. Idźmy dalej w kwestii, co może przetrzebić nieszczęsne kozice w naszych Tatrach? O ruchu turystycznym i jego wpływie na faunę i florę też już napisano nie jedno, więc napiszmy znów : choćby tego lata olężenie szlaków przez wycieczkowiczów był olbrzymie, właściwie jest nadal. Sami turyści wywołują wiele hałasu i zamieszania, a do tego dochodzi ryk często, gęsto nadlatującego śmigłowca w akcjach ratowniczych i nie tylko ratowniczych. Czasami kozice muszą się ewakuować w wysokie partie gór, na które zwykle nie wchodzą z uwagi na niebezpieczeństwo odpadnięcia ze skały. Pare lat temu sylwestrowicze urządzili sobie w jednej z dolin huczną impreze z petardami, co kosztowało pokaźne stado kozic życie, spłoszone wspieły się w poszukiwaniu bezpieczeństwa zbyt wysoko.

Ale pomijając już takie ekstremalne zjawiska, które ewidentnie dokuczają tym zwierzakom jak ryk śmigłowca czy huk petard, nawet sama obecność człowieka nie hałasującego czy polującego nań jest dla kozic bardzo strsująca. Pokazują to ostatnie badania nad poziomem stresu jaki pojawia się u tych czworonogów w lecie, więc w porze roku wydawałoby się dlań sprzyjającej. Mimo, tych wszystkich przeciwności populacja kozic w Tatrach utrzymuje się na przyzwoitym poziomie. Osobiście stawiam na edukacje i uświadamianie nas wszystkich a propos życia tych pięknych zwierząt by działać profilaktycznie, a zaczełabyn od pozdejmowania w obiektach publicznych i przywatnych ze ścian poroża nie tylko kozic ale wszelakiej. Agatka

ID Artykułu: brak

Brak Tagów

  

Zakopiec Patronem