Witaj, nieznajomy! [ Zarejestruj się | Zaloguj sięrss  |  tw

Dzika, groźna Białka kontra regulowana

Opis

Dla większości z nas, zwykłych zjadaczy chleba, kwestia konfliktu między ekologami a Zarządem Gospodarki Wodnej odnośnie regulowania rzek, by – na przykład – nie zalewały nas ludzi i naszych domostw, jest trudna do rozgryzienia. Komuś, kto nie spędził choćby paru lat na studiowaniu takich problemów, jak melioracja rzek i kontrolowanie ich podług najnowszych standardów, łatwo zrobić wodę z mózgu.

Wiadomo, że każdemu łza zakręci się w oku na wieść o tym, iż gniazda jaskółek brzegówek zostały zdewastowane, lub są zagrożone dewastacją podczas regulowania koryta rzeki przez jakiegoś inwestora, bowiem – jak twierdzą „wtajemniczeni” – trzeba naprawdę mieć motyw i powód, by dla jaskółek wstrzymać się z wszelkimi robotami w tej materii. Urzędnicy Regionalnych Zarządów GW trzymają strone medalu związaną głównie z falami powodziowymi i goryczą ludzi, których regularnie zalewa – woda i krew. I dla nich sprawa „brzegówek” schodzi daleko, daleko na drugi plan.

Na ziemi Małopolskiej wyregulowano parę rzek „wylewających” zwłaszcza od roku 2001 za pieniądze, które nam pożyczył Bank Europejski ( „pożyczka powodziowa” ), w tym właśnie rzeki, gdzie potoczył się, wyżej opisany spór jaskółkowy z ekologami – zwłaszcza ekologami wojewódzkimi. ( Rzeki Soła, Starodomka ).

Dla ekologów działania RZGW to czarna magia. A co dopiero dla przeciętnego obywatela. Ciężko załapać – na ten przykład – jak to możliwe, iż wały są budowane na wysokości nieużytków i pól, skoro właśnie tam ma wylewać rzeka, bo przecież nie tam, gdzie żyją ludzie. Spowite tajemnicą wydaje się też być zabezpieczanie terenów wzdłuż lasów łęgowych, skoro same lasy są naturalną ochroną przeciwpowodziową ( syzyfowa czynność sztucznie zapewniająca pracę bezrobotnym, jak twierdzą szczególnie wściekli ). Dla pracowników organizacji „eko” sprawa jest prosta – za pieniądze „powodziowe” wykupywać grunty w dolinach rzecznych i – co za tym idzie – brać się za odtwarzanie mokradeł zamiast budować wały, które i tak nic nie dają ( przykłady z ostatnich paru dni ). Zarządzający gospodarką wodną twardo utrzymują zaś, iż nie ma gdzie tworzyć mokradeł. Przybywa zabudowań ostro zurbanizowanych i nic z tym nie można poczynić – wszak co któryś obywatel w Polsce marzy o willi nad rzeką.

Weźmy sprawę z miejscowością Nowa Biała. Rzeka Białka daje im popalić już od wielu lat. Co tam się nie działo – walący się most żelbetonowy ( 2001 ), zalana elektrownia, ewakuacja ludzi mieszkających w newralgicznym miejscu ( 2008 rok, ewakuowano bodaj 30 osób ) itp. Mieszkańcy Nowej Białej biją pięściami po stołach urzędników tworzących raporty o wpływie regulacji rzek na środowisko, by się odczepili ( w tym zapewne Wojewódzki Konserwator Przyrody ) . Ścisły rezerwat przyrody wyznaczony akurat w pobliżu, gdzie mieszkają ich nie obchodzi – Białka zalewa i już. Groźna i dzika jest tylko atrakcją dla kajakarzy i innych wielbicieli rwących nutów.

Białka zalewa także takie nieszczęsne wioski jak Jurgów, Białkę Tatrzańską, Brzegi itd. Jest jednak jeden problem, gdyby ktoś chciał dwoma rękoma podpisać się pod rozpaczą owych mieszczan. Ich ingerencja w żywot rzeki także przecież nie jest bez znaczenia – pozbawianie rzeki kamienia ( otoczaka ), infrastruktura narciarska wciąż udoskonalana, rozbudowywana ( Jurgów, Białka ), sztuczny, ubity śnieg wieki topniejący ( sztuczne naśnieżanie), to tylko niektóre elementy destrukcji ze strony „nadrzecznie” mieszkających. Zmorą problemu – a propos powodzi – jest także uporczywe budowanie na terenach blisko wody, mimo apeli urzędników władających na owymi miejscowościami, by tego zaniechali.

Najlepszym podsumowaniem owego dylematu poruszonego w dużym sktócie niech będą słowa Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody : ‚ Białka jest nieprzewidywalna (…) Nawet jeśli zabudujemy ten odcinek ( rezerwat przyrody ok N Białej ), to wyleje gdzieindziej” – no i masz babo placek!

ID Artykułu: brak

Brak Tagów

  

Zakopiec Patronem