Witaj, nieznajomy! [ Zarejestruj się | Zaloguj sięrss  |  tw

Noclegi Willa Adrian

Apel TOPR-u do mediów

Opis

GD Star Rating
loading...
GD Star Rating
loading...

Bardzo ciekawy artykul napisał na stronie Topr.pl Pan Marcin Józefowicz.
Myślę, że warto go przedukować na wszystkie inne strony w celu informacji, która ratuje życie innym.
oto on:
„Lawina spada – a media dzwonią. Tak jest zawsze, dziennikarze taką mają pracę, i my to rozumiemy, ale waga naszych zobowiązań wobec ludzi, czyli poszkodowanych jest dużo wyższa, niż waga niusa dziennikarskiego dla wiadomości, portalu,czy gazety. Prawdziwy ratownik zawsze najpierw ratuje, a potem o tym może poinformować, działając profilaktycznie. i nie oczekujcie od nas innego zachowania.
W samych górach nie ma na razie problemu, Tatry to trudny teren i to Was skutecznie zatrzymuje. W pogoni za niusem docieracie co najwyżej do schronisk, dróg jezdnych czy szlaków. I tam Wasza obecność nam nie przeszkadza, przecież nie mamy nic do ukrycia.

Inaczej to wygląda na dole, w stacji centralnej TOPR, Wasza dociekliwość przeszkadza, i to najbardziej wtedy, kiedy liczy się każda sekunda – gdy zejdzie lawina. Nie pomagają nasze wzajemne ustalenia dotyczące kontaktów, specjalne numery, informacje SMSowe. Jeśli chodzi o grupę dziennikarzy pochodzących z terenu działania TOPRu, to jeszcze nie jest najgorzej – wiedzą oni co się będzie działo, nie zadają zbędnych pytań. Niestety nie jest już tak różowo z tzw. „resztą świata”, z dziennikarzami z głębi Polski, którzy za wszelką cenę starają się „coś więcej” dowiedzieć, nie zdając sobie zapewne sprawy, że zabierają cenny czas człowiekowi zasypanemu przez lawinę, który właśnie walczy o każdy oddech.

Posłużę się tutaj przykładem ostatniej lawiny z 31.12.2008 roku, kiedy to, jako ratownik dyżurnyw trakcie najważniejszych 15 pierwszych minut akcji musiałem odebrać 16 telefonów dziennikarskich, tracąc ponad trzy minuty czasu na samą prośbę, o ponowne telefony dopiero za godzinę. Niestety parę numerów się powtarzało – czyli do paru dziennikarzy nie dotarła moja wyraźna prośba… Telefony dziennikarskie na numery alarmowe TOPRu skutecznie uniemożliwiają nam sprawną organizację akcji ratunkowej.

Czy Wasze sumienia są w stanie udźwignąć ciężar śmierci w lawinie, jeśli właśnie zabraknie tych 3 minut ? ”

Warto Panowie dzienniarze zapamiętać te myśli, bo może kiedyś my będziemy leżeć pod lawiną a jakiś inny dziennikarz zabierze cenne minuty, które nam mogłyby uratować życie. Nie miejmy wtedy pretensji wszka sami tak robiliśmy.

ID Artykułu: brak

114 liczba wyświetleń, 2 dzisiaj