Wczoraj i dzisiaj miałem okazję przyglądnąć się występom młodzieży szkolnej z polskich zespołów czeskich i węgierskich. Jak już zaznaczałem przy Festiwalu Ziem Górskich nie jestem fanatycznym zwolennikiem folkloru. Jednak słuchanie i oglądanie na żywo to calkiem inna sprawa.
Festiwal mylnie przypisałem do folklorystycznej formy, ponieważ dzisiaj się okazało, że młodzi przedstawili bardzo urozmaicony program. Niedzielny program rozpoczął się od przejścia, parady zespołów Krupówkami gdzie jak w zwyczaju pokazywali namiastkę swoich możliwości przechodniom zachęcając do przybycia pod Gubałówkę do Amfiteatru. I co niektórzy zachęceni przeszli razem z korowodem.
Program skladał się jakby z dwóch części, pierwsza to pokazowa, natomiast druga Koncert Galowy. Repertuar był różnorodny od typowo regionalnego jak na przykład przedstawili Jasieniczanie z Lubelskiej Ziemi po taneczno-rozrywkowy przykładowo zespółu Mazowieckiego Misz-Miasz. Inni przestawili wesję współczesną Romeo i Julii a jeszcze inni zaśpiewali sparodniowany kawałek “Jestem z miasta”. Udział w festiwalu wzięli między innymi: Polanie z Wielkopolski, Bystrzyca z Dolnego Śląska, Orawiacy z Małopolski, Jasieniczanie z Mazowieckiego, Piecuchy, Snutki, Misz-Masz, Rozmaryn z Węgier, Błędowanie z Czech, Nograd.
Kilka zdjęć z festiwalu dla tych co nic nie widzieli.
Komentowanie zamknięte